
Maj 2026 — spokojny dzień pod Olsztynem
Zespół Nasza Łapa📍 Okolice Olsztyna
Dzień zaczął się nietypowo, bo od pakowania karmy jeszcze przed świtem. Pogoda była ciepła, choć niebo zasnuły chmury, a nad drogą w stronę Olsztyna unosił się zapach wilgotnej ziemi. Jechaliśmy powoli, czując narastający spokój i lekkie podekscytowanie tym, co nas czeka na miejscu. To nie miała być szybka akcja, a raczej odwiedziny u starych znajomych.
Na miejscu przywitał nas opiekun schroniska, człowiek o bardzo spokojnym głosie i zmęczonych, ale życzliwych oczach. Od razu widać było, że to miejsce to całe jego życie, a o każdym z mieszkańców potrafi opowiedzieć długą historię. Zamiast przygotowanych misek, tym razem postanowiliśmy przekazać dziesięć pełnych worków suchej karmy. To zapas, który pozwoli psom czuć się bezpiecznie przez znacznie dłuższy czas.
Zaczęliśmy wspólne przenoszenie ciężkich worków do spiżarni. Pomagaliśmy opiekunowi, przerzucając zapasy z samochodu do magazynku, a kurz z granulatu osiadał nam na ubraniach. W tym czasie psy obserwowały nas zza siatek boksów w totalnej ciszy, jakby doskonale rozumiały, że właśnie dzieje się coś ważnego. Był w tym momencie jakiś niesamowity, niemal uroczysty spokój.
Kiedy praca fizyczna się skończyła, przyszedł czas na to, na co wszyscy czekaliśmy najbardziej. Ania z naszej ekipy powoli obchodziła każdy boks, zatrzymując się przy każdym psie z osobna. Nie było pośpiechu, za to dużo czułości i cichych słów szeptanych do każdego zwierzaka. Niektóre z nich wyciągały nosy przez kraty, by poczuć dotyk ludzkiej dłoni na pysku.
Reakcje psów były bardzo różne, co zawsze nas najbardziej porusza. Nieśmiałe czworonogi wycofywały się w głąb klatek, by po chwili wrócić i delikatnie polizać wyciągniętą rękę. Inne z radością wskakiwały łapami na siatkę, domagając się uwagi i chociaż krótkiego drapania za uchem. W całym schronisku czuć było to specyficzne porozumienie między nami a nimi.
Najbardziej zapadł nam w pamięć moment, gdy opiekun pozwolił nam zabrać dwójkę podopiecznych na krótki spacer poza teren ośrodka. Padło na Lunę i Maksa, dwa psy, które spędziły w boksach sporo czasu. Luna początkowo stawiała bardzo ostrożne kroki, badając teren wokół nas. Szybko jednak poczuła się pewniej i zaczęła biec przodem, intensywnie sprawdzając każdy krzak i każde źdźbło trawy.
Maks miał zupełnie inny sposób przeżywania tej wolności. Szedł cały czas blisko mojej nogi, nie oddalając się ani na krok. Co chwila podnosił głowę i patrzył mi prosto w oczy, jakby upewniając się, że nigdzie nie zniknę. Ten jego wzrok pełen oddania i lekkiego niepokoju był najpiękniejszym dowodem na to, jak bardzo te zwierzęta potrzebują naszej obecności.
Wiatr lekko szumiał w pobliskich drzewach, a my po prostu cieszyliśmy się tą chwilą. Na twarzach wszystkich osób z naszej grupy malował się szczery uśmiech, mimo że fizycznie byliśmy już dość zmęczeni. To był jeden z tych dni, kiedy czas zwalnia, a proste gesty nabierają ogromnego znaczenia. Psy po powrocie do boksów wyglądały na wyciszone i po prostu szczęśliwe.
Spędziliśmy tam jeszcze chwilę, dopijając herbatę i rozmawiając z opiekunem o codziennych wyzwaniach. Łącznie przekazaliśmy równowartość trzydziestu pełnowartościowych posiłków dla dwudziestu siedmiu psów. Zamykając bramę schroniska, czuliśmy, że zostawiamy tam kawałek serca, ale też zabieramy ze sobą mnóstwo dobrej energii. To poczucie sensu pomaga nam przetrwać trudniejsze momenty w trasie.
Wracaliśmy do domu w ciszy, każdy ze swoimi myślami o Lunie, Maksie i pozostałych psiakach. Wiemy, że to co robimy, jest możliwe tylko dzięki wspólnemu wysiłkowi wielu osób. Chcemy wam po prostu szczerze podziękować za to, że jesteście częścią tej drogi. Macie wielkie serca i to dzięki wam te dwadzieścia siedem psów pod Olsztynem ma teraz pełne brzuchy.
Zdjęcia z akcji
8 zdjęciaKliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przesuń palcem, aby zmienić.
Chcesz pomóc kolejnym psom?
Wybierz swoją bransoletkę — każdy zakup to realne posiłki w następnej relacji.
Wybierz Swoją Bransoletkę